niedziela, 29 września 2013

BRONZER I RÓŻ W JEDNYM, CZYLI MAGICZNE KULCZKI GIORDANI GOLD OD ORIFLAME

Przez wiele lat mój codzienny makijaż składał się z podkładu, tuszu oraz korektora i czasami kresek, jednak przy mojej dość jasnej karnacji i włosach, bywał dni kiedy wglądałam jak umarlak. Eksperymenty z bronzerami i różami wykonywałam dość często, jednak w każdym coś mi nie pasowało, jak nie kolor to konsystencja. Jakiś czas temu natrafiłam na kulki brązująco- rozświetlające marki Oriflame. Początkowo używałam go sporadycznie ' od wielkich wyjść' jednak ostatnio towarzyszy mi niemal codziennie. Kulki mają idealny rozmiar (w typowym bronzerze są ciut za małe i 'wbijają się w pędzel) i kolory, dzięki czemu dopasowują się niemal do każdej karnacji. Również po wielu próbach uznałam, iż do nakładania najlepiej sprawdza się pędzel kabuki, który równomiernie rozprowadza produkt. A wy miałyście do czynienia z kolorówką Oriflame? Może macie inne sprawdzone róże cz bronzery?



Według producenta:

 Zakręć pędzlem wśród perełek i omieć nim twarz, aby nadać cerze naturalny blask i aksamitny wygląd. Puder wzbogacony miką i krzemionką optycznie redukuje niedoskonałości i fantastycznie rozświetla twarz. 25 g Zakręć pędzlem wśród perełek i omieć nim twarz, aby nadać cerze naturalny blask i aksamitny wygląd. Puder wzbogacony miką i krzemionką optycznie redukuje niedoskonałości i fantastycznie rozświetla twarz. 25 g



Według mnie:

Plusy:

+ dobrze się rozprowadza
+ ma wygoną konsystecję
+ kolor idealnie się dopasowuje
+ ma wygodne opakowanie z lusterkiem
+ nie uczula

Minusy:

- Jak na razie brak

sobota, 28 września 2013

WRZEŚNIOWY PRZEGLĄD PACZEK, CZYLI CO OSTATNIO PRZYNIÓSŁ LISTONOSZ

W dzisiejszym poście mini przegląd paczek, które dotarły do mnie we wrześniu. Niektóre firmy już znam, z niektórymi dopiero się poznam. Wśród przesyłek znalazły się głownie maseczki oraz kremy Już wkrótce pojawią się recenzje. Miałyście któreś z tych produktów? Lubicie te firmy?

1. Trzy maseczki AA od Oceanic w najbliższym czasie na pewno się przydadzą, na zdjęciu tylko dwie, gdyż jedna została zużyta przed sesją fotograficzną.



2. Maseczki od Efektimy , które przyszły do mnie w ogromnej kartonowej kopercie.


3. Na koniec moja ulubiona przesyłka od Beta Skin w ktróej znalazły się 4 mini kremy po 30 ml oraz 10 próbek po 5 ml.Wiąże z nim duże nadzieje, głownie podczas walki z AZS. Warto śledzić mojego bloga, bo już niedługo będziecie mogli zgarnąć kosmetyki tej firmy.

Beta-Skin Natural Active Cream należy stosować w obrębie nieuszkodzonej skóry twarzy i innych partii ciała. Wyrób przeznaczony jest do stosowania we wspomaganiu leczenia, a także w łagodzeniu przebiegu następujących chorób skóry:
  • łojotokowe zapalenie skóry
  • atopowe zapalenie skóry
  • kontaktowe zapalenie skóry
  • łuszczyca
  • trądzik młodzieńczy


piątek, 27 września 2013

PARIS AMOUR OD BATH&BODY WORKS I MOJA MIŁOŚĆ DO PARYŻA

Moja miłość do Paryża trwa już dobrych kilka lat, wyjazd do Francji jeszcze pogłębił to uczucie. Jestem maniakiem gadżetów i motywów związanych z tym miastem, tak więc jestem dumną posiadaczką wielkiego obrazu z panoramą miasta, kilku figurek wieży Eiffela  różnych rozmiarów, breloczków, ubrań itp. Nawet połowa mojej pracy maturalnej dotyczyła architektury tego miasta. Ale wracając do świata kosmetyków, podczas spotkania blogerek w Sosnowcu otrzymałam balsam do ciała o wspaniale brzmiącej nazwie PARIS AMOUR (Triple Moisture Body Cream)
  oraz równie ładnym zapachu (mimo, że nie przepadam za słodkimi zapachami ten wyjątkowo przypadł mi do gustu), coś jakby połączenie gumy balonowej ze świeżymi owocami, który utrzymuje się na skórze wyjątkowo długo. Balsam ma dość gęstą konsystencję,ale mimo to bardzo łatwo się rozprowadza, dzięki czemu jest wydajny. Po dłuższym stosowany nie zauważyłam reakcji alergicznych. Niestety podstawowym minusem bath&body works jest ich dostępność. Produkty możemy kupić jedynie w dwóch sklepach firmowych w Warszawie, jeśli jednak macie szanse je odwiedzić polecam zakup.
A Wy lubicie kosmetyki bath&body works? Jakie produkty już używałyście? 



Skład:

Według mnie:

Plusy:

+ dobrze nawilża
+ ładnie pachnie
+ jest wydajny
+ dobrze się rozprowadza
+ ma wygodne i estetyczne opakowanie
+ nie uczula

Minusy:

- dostępność



środa, 25 września 2013

BOMBA KALORYCZNA, CZYLI CIASTO BANOFFEE Z BANANAMI I KAJMAKIEM

Dziś post o tematyce nie dotyczącej kosmetyków, aczkolwiek bardzo przyjemnej. Gotowanie, czy piczenie to jedno z moich ulubionych zajęć, kiedy tylko mam czas przygotowuję sałatki, obiady, czy słodkie wypieki, które zazwyczaj piekę dla rodziców, cz rodziny ( sama spożywam słodycze sporadycznie, choć jeszcze niedawno byłam od nich uzależniona). W tym poście zaprezentuje wam moje wczorajsze przedsięwzięcia istną bombę kaloryczną, czyli ciasto Banoffee. Domownikom najwyraźniej smakowało, gdyż ciasto zniknęło przed upłynięciem doby.
A Wy próbowałyście tego ciasta? Jakie są wasze ulubione wypieki?


Składniki:

- Opakowanie 200-250g herbatników lub innych kruchych ciastek (ja użyłam owsianych)
- 100 g masła
- Puszka  400g toffi/ kajmaku lub po prostu zagotowanego mleczka z puszki (polecam masę krówkową z Biedronki za 3,99 zł występuje w trzech smakach: kajmakowym, czekoladowym i orzechowym)
- 3 dojrzałe banany
- Duży kubek śmietany 30% lub jeszcze lepiej 36%
- dodatki do posypania

Przygotowanie:
1. Ciastka kruszymy w blenderze lub rozbijamy tłuczkiem i łączymy z chłodnym, roztopionym masłem
2. Rozkładamy na blasze do tarty lub tortownicy, wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 10-12 minut, czekamy aż ostygnie.



3. Kajmak delikatnie rozpuszczamy ( ja wstawiłam puszkę do ciepłego piekarnika i pozostawiłam na kilka minut) i rozsmarowujemy na wystudzonym 'cieście'.




4. Banany kroimy w plasterki, które układamy na masę kajmakową (możemy delikatnie skropić cytryną, aby banany nie ściemniały.


5. Śmietanę ubijamy i rozprowadzamy na cieście, całość posypujemy migdałami, czekoladą lub innymi dodatkami.
Smacznego!

Zapraszam do śledzenia bloga, wkrótce odbędzie się rozdanie.



wtorek, 24 września 2013

TAHE SZAMPON Z KERATYNĄ I PŁYNNYM ZŁOTEM - CZY POMAGA ODBUDOWAĆ ZNICZONE WŁOSY?

 Od dziecka zmagam się z cienkimi i wypadającymi włosami, ponadto moim grzechem głównym jest częste (choć ostatnio staram się unikać) prostowanie włosów. Takim sposobem moje włosy dalekie są od ideału. Tak więc od jakiegoś czasu szukam szamponu i odżywki który pomoże mi choć trochę odbudować, czy też wygładzić niesforne włosy. Na spotkaniu blogerek w Sosnowcu otrzymałam do testu produkt firmy TAHE  KERATIN GOLD shampoo - szampon z  z którym zaczęłam wiązać duże nadzieje.



 Według producenta KERATIN GOLD Shampoo – szampon odzwierciedlający naturalne światło. Regeneruje włókna rozjaśnianego włosa. Konsystencja balsamu chroniącego kolor włosów rozjaśnianych, pozostawia je lekkie i niewiarygodnie jedwabiste. Zapewnia miękkość i objętość. Włosy są łatwe do opanowania, gładkie i elastyczne.

Stosowanie: Nałożyć na lekko wilgotne włosy wmasowując niewielką ilość szamponu we włosy i skórę głowy. Aktywną pianę pozostawić od 2 do 3 minut, następnie spłukać obficie ciepłą wodą. Czynność powtórzyć.


 Już po pierwszym zastosowaniu moje włosy stały się dużo miększe, bardziej lśniące, a końcówki mniej pierzaste. Produkt nie wymaga stosowania dodatkowej odżywki (jej użycie mogłoby spowodować zbytnie obciążenie włosów). Szampon ma delikatny, owocowy zapach, dość rzadką ale dobrze pieniącą się konsystencję oraz perłowo żółtawy kolor. I tu zaczyna się problem, który pozwolił mi na wykorzystanie tylko części butelki, szampon nie nadaje się do włosów w odcieniach chłodnego blondu i platyny. Po trzy tygodniowym stosowaniu moje włosy nabrały żółtawego odcienia.

Aktualnie szamponu używa moja mama, która jest posiadaczką niezwykle gęstych włosów (czemu ja po niej ich nie odziedziczyłam?!)w kolorze ciemnego blondu z ciepłymi pasemkami i u niej sprawdza się doskonale, zmiękczył twarde włosy ułatwiając codzienne modelowanie oraz wygładził zniszczone pasma.

Podsumowując produkt jest godny polecenia do każdego rodzaju włosów, jednak ostrzegam posiadaczki włosów w kolorach platyny i chłodnego blondu.



Szampon można kupić na stronie producenta -> tu
Cena: 44,20 zł za 300 ml

Używałyście kiedyś produktów TAHE? A może macie sprawdzone produkty dla zniszczonych włosów?

poniedziałek, 23 września 2013

JEDWABISTY ŻEL POD PRYSZNIC DOVE SILK GLOW

Najczęściej wśród kosmetyków do mycia ciała królują u mnie żele pod prysznic, sporadycznie pojawiają się naturalne mydełka. zazwyczaj produkty myjące nabywam pod wpływem promocji i kuszącego zapachu, zazwyczaj jednak wybieram produkty sprawdzonych już marek. Kilka tygodni tym sposobem nabyłam odżywczy żel pod prysznic DOVE silk glow.

Konsystencja, jak na żel jest dość gęsta i jedwabista, bliżej się przeglądając możemy zauważyć małe lśniące cząsteczki. Wystarczy niewielka ilość aby umyć  cale  ciało, dzięki czemu produkt jest niezwykle wydajny. po umyciu nie potrzebujemy już balsamu, ponieważ dziki kremowej konsystencji nasza skora jest gładka i nawilżona.
Jedyna wada, jaka do tej pory zauważyłam dotyczy konsystencji, musimy uważać, aby dokładnie zmyć produkt, gdyż lubi się odkładać.






 

Według producenta:

Dove Silk Glow Jedwabisty żel pod prysznic w swojej wyjątkowej recepturze zawiera 1/4 kremu nawilżającego oraz czysty jedwab. Wyselekcjonowane proteiny jedwabiu w połączeniu z bogatymi składnikami nawilżającymi wygładzają skórę i pozostawiają ją gładką i olśniewająco piękną.

Skład:

Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates Copolymer, Cocamide MEA, Parfum, Isopropyl Palmitate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Mica, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Alcohol, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, CI 16255, CI 47005, CI 77891

Według mnie:

Plusy:

+ delikatny zapach
+ bardzo wydajny
+ nawilża skore
+ wygładza
+ nie uczula
+ ma wygodne opakowanie
+ cena

Minusy:

- wymaga bardzo dokładnego zmywania

Ocena: 4.5/5.0

sobota, 21 września 2013

IT'S SKIN AZJATYCKIE SERUM ROZJAŚNIAJĄCE PIEGI I PRZEBARWIENIA PO TRĄDZIKU

Mimo zakończonego (sukcesem) leczenia dermatologicznego trądziku na mojej twarzy pozostało, jeszcze kilka śladów po tej przypadłości. Z pomocą przyszło mi azjatyckie serum rozjaśniające piegi i przebarwienia po trądziku WH Effector. Kiedy tylko wróciłam ze spotkania w Sosnowcu, musiałam je wypróbować.



Po otwarciu perłowego opakowania moim oczom ukazała się szklana pipeta i przezroczysty lekko oleisty płyn o delikatnym zapachu. Po oczyszczeniu twarzy postanowiłam nałoży kilka kropel na twarz i delikatnie wmasować. Substancja mimo, że oleista nie powoduje efektu tłustej skóry, natomiast wspaniale ją rozświetla. Dodatkowym efektem, który zauważyłam jest zasuszanie powstających wyprysków i wągrów.
Produkt dzięki dozownikowi jest bardzo wydajny, przy codzinnym stosowaniu po trzech tygodniach zostało mi ok. 1/3 buteleczki.

Miałyście już do czynienia z tego typu serum? A może miałyście inne z serii It's skin?


Według producenta:

Serum z Arbutyną działa rozjaśniająco na skórę twarzy, leczy stany zapalne skóry oraz łagodzi podrażnienia, dzięki czemu można stosować je w terapii trądziku. Arbutyna jest także naturalnym filtrem zatrzymującym promieniowanie UV (A, B, C)

Skład:

Water, butylene glycol, glycerin, polyglutamic acid, arbutin, milk protein extract, cudrania tricuspidata bark extract, chamomilla recutita (matricaria) flower extract, methylparaben, carbomer, frangrance, trietholamine, disodium EDTA.

Według mnie:

Plusy:

+ rozjaśnia przebarwienia
+ rozjaśnia piegi
+ zasusza nowo powstające wypryski
+ nie tworzy tłustej maski
+ ładnie rozświetla buzię
+ nie przesusza skóry twarzy
+ delikatnie pachnie
+ ma wygodny aplikator
+ jest wydajny

Minusy:

- cena ok 60 zł/ 30ml
Ocena: 5.0/5.0 mimo ceny godny polecenia

Serum oraz inne azjatyckie produkty możecie nabyć w sklepie Urbancupid.

piątek, 20 września 2013

SALLY HANSEN, MISS SPORTY, SEPHORA I SENSIQUE - PRZEGLĄD ZIELONYCH LAKIERÓW DO PAZNOKCI

W dzisiejszym poście zapoznam was z kilkma lakiera pochodzącymi z moich 'zbiorów', co jakiś czas będę pokazywać jakąś część. Zacznę od lakierów w odcieniach zieleni: mięta, turkus, trawa, czy khaki. Przez długi czas nie mogłam przekonać się do tego koloru, na moich paznokciach najczęściej królował niebieski. Umiłowanie do zieleni zaczęło się od lakieru miętowego, z czasem zaczęły pojawiać się inne, bardziej odważne odcienie.



Na pierwszy ogień pójdzie lakier Miss Sporty 330



Kiedyś byłam wielką fanką lakierów tej marki, ponieważ bardzo dobrze kryją, często wystarczy jedna warstwa. Ponadto często można go kupić na promocji w Rossmannie za ok 4 zł. Główna wadą tych lakierów jest fakt, że szybko gęstnieją i po 2 miesiącach produkt nie nadaje się do użytku
Ocena: 4.0/5.0


Kolejny tym razem turkusowy od Sensique nr 162




Dostałam za darmo na urodzinach Galerii Kazimierz, początkowo nie wiązałam z nim wielkich nadziei, ale formuła tefpoly naprawdę działa. Kolor jest trwały i intensywny z efektem szklanego połysku.
Ocena: 4.5/5

Teraz pora na mojego ulubieńca, czyli Sally Hansen Barely Blue Bell


Lakier 5w1 nie dość, że ma wspaniały odcień, to jeszcze wspaniale regeneruje paznokcie. Produkt zawiera  utwardzacz, dzięki czemu kolor utrzymuje się średnio 5-7 dni bez odprysku. Zawarte w Sally Hansen odżywki wspomagają szybszy wzrost paznokcia oraz zapobiega łamaniu. Wadą jest jedynie cena 13-60 zł, trzeba się naszukać, aby nie przepłacić.
Ocena: 5.0/5.0

Sephora matowy khaki nr 76



Sephora lime coctail nr L37


Lakiery Sephory lubię ze względu na bogatą gamę kolorystyczną, a takze połysk jaki tworzy się na płytce. Często można je nabyć na wyprzedaży za 3,90. Mają jednak dwie zasadnicze wady: szybko odpryskują, a także barwią płytkę paznokcia
Ocena:3.0/5.0


Miałyście, któreś z tych lakierów? Lubicie takie odcienie?

czwartek, 19 września 2013

Oriflame VOLUME BUILD świetna maskara, czy kolejny bubel?

Moja historia z mascarą ORIFLAME nie zaczęła się zbyt dobrze. Pewnego dnia wysłałam mamę po pracy do SuperPharm, aby kupiła mój ulubiony tusz od rzęst 2000 Calorie od MaxFactora, kiedy przyszła do domu z tuszem Volume Build byłam niezbyt zadowolona, ale postanowiłam go wypróbować. Przez kilka pierwszych dni musiałam ściągać nadmiar tuszu  ze szczotki chusteczką higieniczną, ale opłacało się. Klasyczna szczotka wspaniale rozczesuje rzęsy, doskonale je pogrubiając i wydłużając. Nie tworzy przy tym efektu sztucznych, ciężkich rzęs.

Po 5 miesiącach użytkowania mogę stwierdzić, że jest bardzo wydajny i bardzo dobrze się zmywa (zarówno mleczkiem, jak i płynem micelarnym). Może spokojnie konkurować z moim ulubieńcem z MaxFactora.

A Wy używałyście go kiedyś? Może macie jeszcze inne tusze godne polecenia?




Według producenta:

Maluj rzęsy nieskończoną ilość razy! Formuła VoluFlex i specjalna szczoteczka pozwolą Ci na budowanie objętości rzęs w zależności od okazji. Formuła tuszu pozostaje tak samo elastyczna przy pierwszej, jak i ostatniej aplikacji, dzięki czemu będziesz cieszyć się efektem spektakularnych rzęs bez grudek, sklejania czy rozmazywania. 8 ml

Według mnie:

Plusy:

+ doskonale rozczesuje rzęsy
+ wydłuża
+ pogrubia
+ nie kruszy się
+ jest bardzo wydajny
+ łatwo się zmywa
+ nie jest za drogi

Minusy:

- Początkowo trzeba zbierać nadmiar tuszu ze szczotki

Mimo początkowych trudności mascara godna polecenia :)

wtorek, 17 września 2013

Ostatnie zakupy z SUPERpharm

Z góry przepraszam, że  was zaniedbuję, posty są trochę rzadziej i przez jakiś czas będą krótsze, ale jestem w czasie przeprowadzki i choruję na brak czasu :) Dziś w poście mini przegląd sobotnich zakupów z SuperPharm. Trochę zakupów makijażowych oraz kilka promocji.


Mascara Sexy Curves od Rimmel za 20.99 zł. To już moje trzecie podejście do tego tuszu. Pierwszym razem byłam zachwycona, jednak drugim opakowaniem nie byłam już tak zachwycona, zobaczymy jak teraz się sprawdzi.


Fluid kryjący od Pharmaceris, który staram się stosować głównie zimą, w cieplejsze dni wolę stosować kremy BB. Cena 27,99 zł

A także kolejny miętowy lakier za 2,49 zł i zwykłe chusteczki

Miałyście któreś z tych produktów?

sobota, 14 września 2013

PRODUKTY NATURALNE - WIESIOŁKOWY TONIK HIT CZY KIT ?

Dziś w poście chciałabym podzielić się z wami opinią na temat odświeżającego toniku z wiesiołka. Produktów tego typu używam głównie latem, kiedy skóra bardziej się poci. Produkt naturalis ma lekką konsystencję i delikatny ziołowy zapach. Tonik świetnie sprawdza się na skórze mieszanej, trochę słabiej radzi sobie z trądzikową, ponieważ nie przyspiesza gojenia zmian, ale za to świetnie odświeża skórę.

Olej wiesiołkowy jest uznawany za jeden z najcenniejszych olejków. Ma najwyższa ze wszystkich znanych dotychczas olejów roślinnych zawartość kwasu alfa-linolowego (70- 79%) oraz kwasu gamma-linolowego czyli GLA (9,5 - 12%) te kwasy odpowiadają za stan naszej skóry. Brak GLA ( ilość maleje wraz z wiekiem) oznacza skórę zwiotczałą, suchą, skłonną do przedwczesnego marszczenia, przebarwień i podrażnień.
Świetnie nadaję się do skóry suchej, łuszczącej, atopowej, wrażliwej, dojrzałej, tłustej skłonnej do zanieczyszczeń.
 Reguluję wilgotność i pracę gruczołów łojowych, regeneruje, łagodzi swędzenia, poprawia elastyczność. Wspomaga leczeni
e różnych dolegliwości skórnych: egzema, wypryski, ŁZS, łuszczyca.

Według producenta:

Linia wiesiołkowa przeznaczona jest do pielęgnacji cery skłonnej do utraty naturalnej wilgoci i nadwrażliwej. Wiesiołkowy tonik bezalkoholowy do codziennej pielęgnacji twarzy i szyi. Doskonale oczyszcza i odświeża skórę. Zawarte w nim naturalne ekstrakty roślinne, stymulują komórki skóry do odnowy. Tonik nie zawiera parabenów.
Składniki aktywne:
- olej wiesiołkowy - bogate źródło kwasów tłuszczowych,
- olej awokado - źródło witamin A, D i E,
- ekstrakt z aloesu - wygładza i ujędrnia skórę, pobudza regenerację naskórka,
- witamina E - zapobiega starzeniu i powstawaniu zmarszczek,
- wyciągi z melisy i jeżówki purpurowej - zwiększa odporność tkanek na działanie bakterii i wirusów,
- alantoina - przyspiesza odnowę uszkodzonego naskórka,
 - wosk pszczeli - uelastycznia i zmiękcza skórę.



Według mnie:

Plusy:

+ Odświeża
+ Oczyszcza
+  Rozświetla skórę
+ Szybko się wchłania
+ Nie uczula
+ Jest wydajny
+ Atrakcyjna cena ok 11 zł

Minusy:

- trudno dostępny ( można kupić online  lub w aptekach na zamówienie)
- nie pomaga skórze trądzikowej


piątek, 13 września 2013

YVES ROCHER - Mleczko do ciała Dzika jeżyna Plaisirs Nature

Z kosmetykami Yves Rocher znam się już od kilku lat, należę również do klubu YR dzięki czemu co miesiąc dostaję zniżki i produkty gratisowe dzięki czemu mogę kupić coś fajnego w niższej cenie. Dziś zapoznam was z Mleczkiem do ciała o zapachu dzikiej jeżyny z serii Plaisirs Nature, która oferuje nam całą gamę owocowych zapachów zarówno żeli, balsamów, mgiełek i wielu innych produktów przeznaczonych do codziennej pielęgnacji. Mleczka tej firmy uwielbiam za swoją konsystencję, która nie jest ani za rzadka, anie za gęsta, przez co idealnie wchłania się w skórę, nie pozostawiając tłustego filmu. Produkt jest niezwykle wydajny, przy codziennej pielęgnacji butla starcza mi na ponad 2 miesiące (warto jednak dokupić pompkę dozującą ok.3 zł). W swojej łazience gościłam już takie zapachy jak truskawka, malina oraz owa jeżyna, która jest moim faworytem. Balsam nadaje skórze delikatnego owocowego zapachu, który utrzymuje się na skórze przez cały dzień. Jeśli lubicie, świeże owocowe zapachy ten balsam powinien się u was sprawdzić.
Lubicie produkty Yves Rocher? Jacy są wasi ulubieńcy?




 Według producenta:

Mleczko do ciała Dzika jeżyna to kosmetyk pielęgnacyjny, który nawilża skórę całego ciała, pozostawiając ją aksamitną w dotyku, komfortową i przyjemnie, subtelnie pachnącą. Lekka, nietłusta konsystencja łatwo i szybko się wchłania, dzięki czemu zaraz po użyciu mleczka można się ubrać.

Według mnie:

Plusy:

+ Ładnie pachnie
+ Dobrze się wchłania
+ Nie klei się
+ Łatwo się rozprowadza
+ Doskonale nawilża
+ Nie uczula
+ Ładne opakowanie

Minusy:

- brak

Ogólna ocena: 5/5

 Polecam

czwartek, 12 września 2013

DOMOWE SPA, CZYLI KOSMETYCZNA MOC OGÓRKA


Dbanie o urodę wcale nie wymaga od nas zakupu drogich kosmetyków, często zdarza się, że najlepsze „ulepszacze” cery są tuż obok nas. Tak jest również z ogórkiem, czyli kosmetykiem bez konserwantów (szczególnie jeśli wyhodujemy go we własnym ogródku). Owo zielone warzywo ma wiele pożytecznych właściwości (oczywiście oprócz smakowych), doskonale sprawdza się przy rozjaśnianiu piegów, oczyszczaniu skóry, niwelowaniu efektu zmęczonych oczu, a także poprawia napięcie skóry, tworząc efekt mini liftingu. Poniżej znajdziecie przepisy na maseczki i inne domowe preparaty z ogórka.






Swoje cudowne właściwości ogórek zawdzięcza przede wszystkim wysokiej zawartości wody (ok. 95 procent). Zawiera także witaminy A, B, PP i C, oraz minerały: wapń, fosfor, magnez i żelazo. "Zawieszone" w wodzie wspomagają procesy nawilżania, wygładzania i odmładzają cerę. Pomagają także wybielić piegi i inne przebarwienia skóry.

Maseczki i inne kosmetyki z ogórka:


1.       1.Pierwszy przepis nie wymaga od nas większego wysiłku, a przynosi wielką ulgę zmęczonym oczom. Wystarczy, że odkroimy z ogórka dwa plasterki i pozostawimy na oczach na 15 minut, po tym czasie nasze oczy będą odprężone, a zmarszczki mniejsze.


2    2. Piegi to zmora wielu osób, szczególnie o jasnej karnacji, aby zmniejszyć ich widoczność codziennie przecieramy twarz skórką (dla zwiększenia efektu możemy je również pozostawić kilka minut na twarzy.


3    3. Kolejna maseczka, przeznaczona dla skóry tłustej i trądzikowej składa się z łyżki mąki i startego ogórka. Kosmetyk odświeża i pomaga wchłonąć nadmiar sebum.

4   4. Dla osób z przebarwieniami skóry idealna będzie maseczka do której wykonania potrzebujemy: jednego ogórka, jedno jabłko, sok z pół cytryny oraz kilka kropel wody utlenionej 3%.
Sposób przygotowania: ogórek i jabłko ścieramy na drobnej tarce, dodajemy sok z cytryny oraz wodę utlenioną, całość dokładnie łączymy i nakładamy na ok 20 minut. Po tym czasie maskę zmywamy przy pomocy płatków kosmetycznych.


     A Wy lubicie domowe maseczki? Może macie jakieś sprawdzone przepisy?


wtorek, 10 września 2013

PEELING ENZYMATYCZNY Z ANANASEM I PAPAJĄ

Od ponad miesiąca mam okazję regularnie stosować peeling enzymatyczny z papainą i bromeliną od Biocosmetics. Po kilku próbach użycia peelingu mechanicznego, muszę stwierdzić, iż zupełnie nie nadaje się on do stosowania na mojej twarzy. Od kilku lat regularnie stosuję różne peelingi enzymatyczne z bardzo różnym skutkiem, raz lepszym raz gorszym. Mimo to zdecydowałam się wypróbować kosmetyk firmy Biocosmetics. Jest to kolejny produkt, który możemy przechowywać po otwarciu dłuższy czas, ponieważ ma konsystencje proszku. Natomiast aby przygotować gotową maskę wystarczy dodać trochę wody i wymieszać. Początkowo miałam mały problem z nakładaniem specyfiku, ale metodą prób i błędów doszłam do wniosku, że przy pomocy płatków kosmetycznych rozprowadza się go najlepiej, nie brudząc przy tym całej łazienki. Gotowy produkt ma papkowatą konsystencję, biały kolor oraz przyjemny lekko owocowy zapach.



Według producenta:

Peeling enzymatyczny BIOCOSMETICS z ananasa i papai polecany jest dla każdego typu cery, w tym także naczynkowej i wrażliwej, które nie tolerują kwasów hydroksylowych AHA oraz peelingów mechanicznych, a także może być stosowany w trakcie kuracji retinoidami, kwasami i innymi środkami złuszczającymi, kiedy peelingi mechaniczne nie są wskazane. Złuszczające działanie peelingu enzymatycznego wynika z obecności roślinnych enzymów, wykazujących właściwości keratolityczne – rozpuszczają białkowe połączenia między komórkami, umożliwiając ich usunięcie. Substancjami czynnymi są enzymy bromelina i papaina. Bromelina pozyskiwana jest z ananasa zaś papaina z papai. Papaina posiada własności niszczenia grzybów i pleśni. Bromelaina poza działaniem proteolitycznym posiada zdolność łagodzenia stanów zapalnych, działa przeciwbólowo, zmniejsza obrzęki i wspomaga gojenie się ran. Zastosowanie peelingu enzymatycznego daje takie same efekty jak w przypadku kosmetyku ziarnistego. Skóra jest odświeżona, oczyszczona, wygładzona, pory są zwężone, a koloryt cery wyrównany. W przeciwieństwie do peelingu ziarnistego peeling enzymatyczny nie podrażnia. Peeling umożliwia delikatne złuszczanie, stężenie i siła działania enzymu zostały tak dobrane, by nie podrażniać nawet wrażliwej skóry, a jednocześnie zapewnić efektywne działanie peelingu. Bromelaina o wyższej sile działania jest stosowana wyłącznie jako suplement ułatwiający trawienie naskórka oraz działający przeciwzapalnie.

Skład:

Talc, Oryza Saliva (Rice) Starch, Sodium Carrageean, Algin, Cl 77891 (Titanum Dioxide), Sodium Carboxymethyl Starch, Lactose, Perfum (Fragrance), Ananas Sativus Extract (Bromelain), Papain, Silica, Ascorbic Acid, Maris Aqua (Sea Water).

Według mnie:

Plusy:

+ wygładza skórę
+ delikatnie rozjaśnia przebarwienia
+ oczyszcza
+ nie powoduje efektu spięcia skóry
+ jest wydajny (u mnie saszetka 30g/ 13zł starcza na 6-8 razy)
+ ładnie pachnie
+ ma wygodne, zamykane opakowanie
+ dobrze się zmywa
+ nie uczula

Minusy:

- dostępność (dostępny w sklepie internetowym tu )

Ocena: 5/5

Z czystym sumieniem mogę polecić wam ten produkt :)

poniedziałek, 9 września 2013

EFEKTIMA PEELING Z KWASEM MIGDAŁOWYM I MASKA DO STÓP Z WYCIĄGIEM Z BERGAMOTKI

Dziś mam dla was recenzję peelingu z kwasem migdałowym i maski do stóp z wyciągiem firmy Efektima, który otrzymałam na spotkaniu blogerek w Sosnowcu. Jak już wcześniej wspominałam od lat zmagam się z problemem przesuszających się stóp i dłoni, dlatego produkt Efektimy wydał się dla mnie idealny. Jak się sprawdza? Zapraszam do przeczytania recenzji.
A może wy miałyście z nim do czynienia? Jakie są wasze odczucia?


 

1 Etap - PEELING


Według producenta:

Skład:

Paraffinum Liquidum, Polydecene, Glycine Soja (Soybean) Oil, Methyl Glucose Sesquistearate, Mandelic acid, Cetyl Alcohol, Stearic Acid, Lactic Acid, DMDM Hydantoin/Methylparaben, Propylparaben/Phenoxyethanol, Sodium Bicarbonate, Parfum/Cinnamyl Alcohol, Citronellol, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Limonene

Według mnie:

Kremowy peeling stworzony dla nowoczesnych kobiet. Działa szybko i skutecznie, bez konieczności przeprowadzania żmudnych i czasochłonnych zabiegów.
Dzięki precyzyjnemu połączeniu kwasu migdałowego, kwasu mlekowego oraz oleju sojowego, który zawiera również witaminę E, preparat działa błyskawicznie, przywraca stopom ich zdrowy wygląd, pozostawiając skórę miękką i gładką. Peeling reguluje odnowę komórkową, złuszczając wierzchnie warstwy naskórka (zrogowacenia), przywraca zniszczonym stopom odpowiedni poziom nawilżenia sprawiając, że skóra pozostaje intensywnie wygładzona, miękka i miła w dotyku.

Plusy:

+ ma ładny zapach
+ wygładza skórę
+ nie uczula
+ ma wygodne, jednorazowe opakowanie
+ dobrze się rozprowadza
+ jest łatwy do usunięcia (papierowy ręcznik)

Minusy:

- nie zauważyłam efektu złuszczającego


2 Etap - MASKA


Według producenta:

Dzięki precyzyjnemu połączeniu gliceryny, mocznika, parafiny, wyciągu z bergamotki, masła Shea oraz Dermosoft Decalact działanie maski jest silne i długotrwałe. Intensywnie zmiękcza i dogłębnie nawilża. Jest doskonałym preparatem na przesuszoną i zrogowaciałą skórę stóp. Po jej zastosowaniu popękana skóra na piętach staje się wygładzona, miękka i miła w dotyku.
Ponadto posiada działanie bakteriobójcze i przeciwgrzybiczne. Jest także ukojeniem dla przemęczonych i bolących stóp.

Skład:

Glycerin, Aqua, Urea, Paraffinum Liquidum, Shea Butter, Caprylic/Capric Triglycerides, Sodium Caprinoyl/Lauroyl Lactylate, Citrus Aurantium, Bergamot Fruit Extract, Cetyl Alcohol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben/Phenoxyethanol, Lacid Acid, Parfum/Cinnamyl Alcohol, Citronellol, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Limonene

Według mnie:

Plusy:

+ nawilża i zmiękcza stopy
+ działa relaksująco
+ wygodna saszetka
+ dobrze się rozprowadza
+ dostępność (sklep online, rossmann, drogerie)

Minusy:

- krótkotrwałe działanie
- długo się wchłania

Ocena: 3/5 

Cena: ok. 2,50 zł

Jeśli nie macie problemów z przesuszającymi się stopami, możecie spokojnie wypróbować ten produkt, 2,50 nie powinno zbytnio obciążyć waszego portfela :)



piątek, 6 września 2013

OCZYSZCZAJĄCY ŻEL DO TWARZY, CZYLI LA ROCHE POSAY EFFACLAR

Przeglądając różne blogi i fora spotykam się z bardzo różnymi zdaniami na temat La Roche-Posay Effaclar żel oczyszczający do skóry tłustej i mieszanej. Używam go od ponad roku i jak na razie jestem bardzo zadowolona. Co prawda nie mam już bardzo widocznego trądziku, ale co jakiś czas pojawiają mi się zaskórniaki lub krostki. Po raz pierwszy o żelu dowiedziałam się od Pani dermatolog, od której dostałam zestaw mini kosmetyków z tej serii. Żel Effeclar bardzo dobrze oczyszcza skórę, nie przesuszając jej nadmiernie. Produkt ma delikatną, żelową konsystencję, która po roztarciu tworzy piankę. Kolejną cechą jest duża wydajność, tuba starcza mi na ok 2 miesiące. Żel dostępny jest w wersji 200 ml tuba (często na promocji w Superpharm za 19,99zł ) oraz 400 ml butelka z pompką (w sklepach występuje rzadko, ale można zaoopatrzyć się w aptekach na allegro). 





Skład: AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE (związek chemiczny o właściwościach odtłuszczających może powodować przesłuszenie)  , PEG-8, COC-BETAINE, HEXYLENE GLYCOL, SODIUM CHLORIDE, PEG-120 METHYL (polimeryczny związek, powoduje, że nasza skóra wchłania więcej substancji szkodliwych ze środowiska) GLUCOSE DIOLEATE, ZINC PCA, SODIUM HYDORIDE, CITRIC ACID, SODIUM BENZOATE, PHENOXYETHANOL, CAPRYLYL GLYCOL, PARFUM.

Według producenta:

Żel przeznaczony jest do skóry wrażliwej i tłustej, zmniejsza łojotok i ułatwia eliminację łoju, równocześnie nie powodując podrażnień skóry. Wskazany do codziennej pielęgnacji skóry ze skłonnością do powstawania trądziku i/lub podrażnionej środkami wysuszającymi. Łagodnie eliminuje zabrudzenia dzięki swej nieagresywnej bazie myjącej, bez mydła , bez barwników, bez alkoholu, bez parabenów. Poprawia stan naskórka i dzięki działaniu soli cynku ułatwia usunięcie nadmiaru łoju. W rezultacie stosowania skóra odzyskuje równowagę fizjologiczną i jest doskonale przygotowana do zabiegów pielęgnacyjnych. Zawarta w żelu Woda termalna z La Roche-Posay (pH 5,5) koi i łagodzi podrażnienia.Nowa formuła to według producenta nie tylko niższa cena i większa pojemność, ale także wyższa skuteczność.

Według mnie:

Plusy:

- dobrze oczyszcza skórę
- pozostawia skórę matową
- radzi sobie z zaskórniakami
- dobrze się pieni
- jest wydajny
- nie uczula
- nie podrażnia
- ma delikatny zapach

Minusy:

- zawartość SLS oraz PEG




czwartek, 5 września 2013

SPOTKANIE BLOGEREK W SOSNOWCU CZ.2 KOSMETYKI

Dziś mam dla was zdjęcia produktów ze spotkania blogerek, które będę w najbliższym czasie testować. Mam kilku faworytów, ale o tym dowiecie się już postach z recenzją. Zapraszam wkrótce do przeczytania moich opinii. A może miałyście już któryś z tych kosmetyków? Jakie są wasze opinie?

 Mini Krem 24h energii dla skóry



Japońskie serum rozjaśniające przebarwienia i piegi oraz próbki kremu bb oraz kremu z zawartością śluzu ślimaka



A to chyba mój ulubiony zestaw antybakteryjny żel oraz balsam do ciała
(szkoda, że jedyny sklep w Polsce znajduje się w Warszawie)

Zestaw maseczek od Efektimy

Żel pod prysznic oraz krem nawilżający od APIS

Szampon z keratyną od Pana z TAHE

Żel, peeling oraz szampon ananasowy od Joanny

Płyn micelarny od Dermedic


Kolageny od LAGENGO


oraz kosmetyki z wymianki